Spotkanie majowe

10.05.2013 r.
Kontynuujemy nasze cotygodniowe spotkania w miesiącu maryjnym. Dziś prowadziły je Agnieszka i Magda, wprowadzając mile widziane innowacje w „programie”: kilkuminutową medytację nad proponowanym przez Kościół na dzisiejszy dzień fragmentem Ewangelii (J 16, 20-23) i skrzynkę intencji, do której każdy mógł wrzucić swoje prośby lub podziękowania. Doceniamy Wasze przygotowanie i inicjatywę!
Ze smutkiem zakończyliśmy pewien etap naszej drogi śladami postaci biblijnych: Mojżesz umarł. Zanim to jednak nastąpiło, Beata przybliżyła nam dwa wydarzenia z jego życia, opisane w Księdze Liczb (rozdział 20) oraz Powtórzonego Prawa (rozdział 34).
1) Wody Meriba
Sytuacja, jakich wiele w Starym Testamencie: Izrael szemra na pustyni. Tym razem z braku wody. Mojżesz i Aaron udają się do Namiotu Spotkania, a Pan daje im polecenie, by przemówić w obecności Izraelitów do skały, a wtedy wytryśnie z niej woda. Mojżesz uderza dwukrotnie laską w skałę i woda wypływa, ale Bóg zapowiada, że za okazane nieposłuszeństwo i niedowiarstwo ani Mojżesz, ani Aaron nie wejdą do Ziemi Obiecanej.
Przyjrzyjmy się pustyni w tym fragmencie. Może być ona rozumiana jako:
• Próba wiary – doświadczenie braku Boga, ciężkie chwile w życiu;
• Miejsce wyboru między dobrem a złem – w takich momentach próby okazuje się, jacy naprawdę jesteśmy, co w nas jest silniejsze: dobro czy zło;
• Miejsce deklaracji – Bóg wyprowadza ludzi na pustynię, żeby wydobyć ich z tzw. „letniości”, która jest dla Niego nie do zniesienia. Na pustyni musimy się zdeklarować, czy chcemy być zimni czy gorący w wierze;
• Odkrycie tajemnicy Boga – naród wybrany właśnie na pustyni odkrywa Jego wszechmoc
Pustynia to miejsce puste, nicość. Bóg w niczym chce być wszystkim.
Dlaczego Mojżesz został tak surowo ukarany? Jakie znaczenie miało stuknięcie w skałę? Jest to wyraz niedowiarstwa, braku zaufania, że samo słowo Boga wystarczy, by stworzyć źródło na pustyni. Ktoś, kto wątpi, nie może być przewodnikiem dla innych. W Nowym Testamencie Jezus częściej pyta „Czemu zwątpiliście?” niż „Czemu zgrzeszyliście?” Czyn Mojżesza charakteryzuje postawę człowieka, który myśli, że „chwycił Pana Boga za nogi” i próbuje Go nagiąć do swoich potrzeb. Tymczasem żadne modlitwy, nowenny czy mojżeszowe laski nie są czarodziejską różdżką, która zawsze będzie działać. Nawet jeśli poprzednio się udało (tak jak Mojżeszowi w Refidim), nie oznacza to, że teraz też tak będzie. Tylko i jedynie od Boga zależy wysłuchanie naszych próśb lub uczynienie cudu.
Woda żywa jest symbolem Eucharystii, udzielanej ludowi mimo jego niegodności, skałą zaś jest Chrystus.
2) Śmierć Mojżesza
Jak umiera prorok?
• Po ujrzeniu Ziemi Obiecanej, do której prowadził swój lud, z wysokości góry Nebo w krainie Moabu
• W osamotnieniu na górze – jak Jezus
• W posłuszeństwie – nie umarł z braku sił („wzrok jego nie był przyćmiony ani siły go nie opuściły”), ale z postanowienia Pana
• W cierpieniu – nie wszedł do Ziemi Obiecanej, jak jego niewierny lud
Kanaan jest tylko zapowiedzią prawdziwej Ziemi Obiecanej, którą jest Królestwo Niebieskie, więc w zasadzie Mojżesz nie stracił wiele. Bóg wie, co jest dla człowieka lepsze i czasem specjalnie nie pozwala nam osiągnąć jakiegoś upragnionego ziemskiego celu.
Do Ziemi Obiecanej wprowadza Izraela Jozue, którego imię – Jehoszua – to również imię naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Widać więc, że możemy zostać zbawieni nie przez Prawo, które symbolizuje Mojżesz, ale przez Jezusa, którego figurą jest w Starym Testamencie Jozue.


17.05.2013 r.
Na dwa dni przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego Bóg pokazał nam, jak ważna jest dla nas ta wspólnota. Spotkanie prowadziły Justyna Basińska i Asia Słaby, a Słowo powiedziała Daria, nasza liderka.
Namiary: Aaron – Wj 12, Kpł 8; 9,22
Daria zaczęła od pozytywnego odkrycia, że święci wcale nie byli tacy cukierkowaci, jak często się ich przedstawia. Aaron tę tezę jak najbardziej potwierdza.
Wczujmy się najpierw w sytuację Izraelitów. Ich Bóg uczynił wielkie rzeczy: zesłał plagi na Egipt, wyprowadził ich z niewoli, rozdzielił morze na dwoje, tak, że przeszli suchą nogą… Jaki więc mają obraz Boga? To ktoś potężny, wszechmogący, groźny. Sami są czują się przy Nim słabi i nic nie znaczący. Kiedy Mojżesz wszedł na górę Synaj i długo nie wracał, lud zaczął się niecierpliwić i domagać od Aarona, by uczynić złotego cielca. Aaron zezwala na stworzenie obrazu niewidzialnego Boga. Ulega. Dlaczego tak się dzieje?
Człowieka, gdy jest sam, łatwo zmanipulować. Aaron nie miał podpory w Mojżeszu, został sam, więc uległ woli tłumu. We wspólnocie jesteśmy dla siebie nawzajem takimi Mojżeszami. Spotykamy się po to, by się wzmocnić w wierze. Ciężko jest odstawać, opierać się presji grupy. Daria wymieniła kilka przykładów podporządkowania się ogólnym trendom: kupowanie w niedziele, współżycie przedmałżeńskie, chodzenie na imprezy w piątki… Izraelici są w gruncie rzeczy bardzo podobni do nas. Oni chcieli oswoić Boga, sprawić, by już nie straszył, robiąc złotego cielca chcieli ponownie objąć kontrolę nad swoim życiem. Czy współcześnie nie jest tak samo? Też chcemy decydować: Bóg tak, ale Kościół nie, ale antykoncepcja jest OK, ale co to za wymysł: czystość przedmałżeńska, itd., itd. Uwaga, Bóg zawsze, prędzej czy później, upomina się o swój lud.
Wraca Mojżesz. Co wtedy robi Aaron, jego prawa ręka? Z pokorą przyznaje się do winy. Bóg mu wybacza, a później czyni go Swoim kapłanem i daje mu dar błogosławieństwa (Kpł 8; 9). Co to oznacza? Jak śpiewa Luxtorpeda: „A we mnie samym wilki dwa, oblicze dobra, oblicze zła (…) Wygrywa ten, którego karmię” A dar błogosławienia? My też go mamy, więc błogosławmy siebie nawzajem! Żony mężów, mężowie żony, rodzice dzieci, przyjaciele przyjaciół…
Po Słowie obejrzeliśmy jeszcze film o Szkole Maryi, do uczestnictwa w której jesteśmy niezmiennie zaproszeni i wysłuchaliśmy artykułu na ten temat. Po odmówieniu różańca błogosławiliśmy siebie nawzajem. Za wszystko chwała Panu!


24.05.2013r

Nasza wspólnota w dniu 24.05.13 była odmienna i wyjątkowa. Dawid, który był odpowiedzialny za przygotowanie spotkania, zaprosił gościa – swojego wujka, kapucyna, br. Łukasza Noconia, który przyjechał razem ze swoim współbratem br. Marcinem.

Bracia przyjechali do nas z Katowic-Załęża, a ich życie różni się od naszego (co zrozumiałe), ale nawet od życia większości kapucynów (co może być już zaskakujące). Mieszkają oni bowiem wśród najuboższych, służąc im i głosząc Ewangelię.
Brat Łukasz jest również opiekunem duchowym wspólnoty Neokatechumenalnej Ichtis, a brat Marcin spędził ostatnie lata jako pustelnik, oddając siebie na nieustannej modlitwie.

Słowo, które zostało wygłoszone wymagało postawienia sobie najważniejszego pytania w życiu chrześcijanina, oraz stanięcia pod Krzyżem Golgoty. Pod Krzyżem, na którym każdy z nas będzie musiał umrzeć dla swojego ja, aby za św. Pawłem móc powiedzieć: „Żyję już nie ja, ale Chrystus we mnie”.

Trzeba nam również zwrócić uwagę na to, w jaki sposób Bóg przemawia do naszego życia. Zgodnie ze słowami psalmu: „Bóg raz powiedział, dwakroć to słyszałem”, możemy oczekiwać Boga przede wszystkim w Jego Słowie, a drugi raz, kiedy potwierdza to Słowo przez wydarzenia w naszym życiu.


31.05.2013 r.
Tym razem spotkanie prowadzili nasi weterani: Kuba i Asia, a Słowem (a nawet kilkoma) podzieliła się z nami Ania Kluczewska.
Dziś wzięliśmy pod lupę człowieka imieniem Jetro, który został teściem Mojżesza. Ten kapłan madianicki, zapewne duży autorytet w okolicy, gdy dowiedział się o cudownym wyjściu Izraela z Egiptu, przyszedł pod górę Synaj wraz z żoną Mojżesza i jego synami, których ten wcześniej odesłał. Usłyszawszy całą opowieść o dziełach Bożych, powiedział: „Teraz wyznaję, że Pan jest większy niż wszyscy inni bogowie” i złożył Bogu ofiary.
Następnego dnia Mojżesz sądził lud od rana do wieczora. Bystry Jetro zauważył, że taka praca zamęcza zarówno proroka, jak i wszystkich, którzy do niego przychodzą. Doradził więc Mojżeszowi, by ustanowił sędziów nad ludem, aby odciążyć się od obowiązków mniejszej wagi. Mojżesz wysłuchał rady swego teścia i wprowadził w życie system przełożonych nad tysiącem, setką, pięćdziesiątką i dziesiątką.
Jakie wnioski wynikają dla nas z tej historii?
Po pierwsze, trzeba zwrócić uwagę na dwoistość charakteru Jetra. To poganin, kapłan pogański, który słysząc jakieś pogłoski o wydarzeniach w Egipcie, postanawia je zweryfikować i w efekcie nawraca się. Jest dobrym teściem, po samotnej ucieczce Mojżesza z Egiptu to on daje mu dach nad głową i swoją córkę za żonę. Z jednej strony jest więc porządnym człowiekiem, z drugiej – niewiernym Tomaszem, człowiekiem, który nie zna jedynego Boga. Brzmi znajomo? Prawdopodobnie mamy wielu takich ludzi wokół siebie. I tu okazuje się, że warto ich z pokorą słuchać – jak Mojżesz, wielki prorok, który dostrzega mądrość w słowach teścia, będącego jeszcze wczoraj poganinem. Ważna jest także kwestia świadectwa wiary – to, co przywiodło Jetrę do Boga, to opowiadania o Jego cudach.
W późniejszym echu Słowa poruszyliśmy jeszcze kilka wątków, ale to po spotkaniu rozwinęła się prawdziwa dyskusja. Gorący temat po Bożym Ciele – zabobony i nadużycia. Czy zabieranie kwiatów z ołtarzy po przejściu procesji to znak wiary czy zabobonności? Co z innymi przesądami? Sprawa Liturgii i Komunii Świętej, świeccy szafarze i dużo, dużo więcej…
Na to wszystko ksiądz Stanisław polecił nam wierzyć, że Bóg jest silniejszy niż wszystkie zabobony i poczytać wydane przez KUL dzieła Josepha Ratzingera – „Opera Omnia” – o Liturgii i nie tylko. Najlepiej przeplatać z ogólnym wprowadzeniem do Mszału Rzymskiego