Spotkanie sierpniowe

 23.08.2013 r.

Tego dnia spotkaniu wspólnoty przewodniczyło dwóch Rafałów: Rafał Bień poprowadził modlitwę, a Rafał Plutka podzielił się z nami Słowem oraz osobistym świadectwem. Swoją wypowiedź podzielił na cztery części:

1) Wspólnota

Rafał przyrównał wspólnotę do kanapki owiniętej w sreberko. Ktoś, kto przyszedł tylko na jedno spotkanie, nie może twierdzić, że poznał wspólnotę – jest jak człowiek, który ugryzł sreberko, ale nawet nie spróbował kanapki. Podobnie osoba uczestnicząca w spotkaniach biernie nie dostała się jeszcze do środka kanapki wspólnotowej. A z czego ona się składa? Przede wszystkim z ludzi, w których działa Chrystus, z comiesięcznej Eucharystii, z rekolekcji, medytacji, konferencji (tzw. Słowa) i w końcu z kapłana, który jest dla nas ogromnym darem.

2) Apostołowie

Jako członkowie wspólnoty świadczymy własnym życiem o Zmartwychwstałym – to znaczy, że tak, jak już wielu przed nami, my także jesteśmy apostołami! Warto więc pamiętać, że bycie takim wysłannikiem (gr. apostolos – wysłannik) nie jest dla idealnych, ale dla przeciętnych. Bóg sam przemieni swoje nienaostrzone i połamane narzędzia na zupełnie nowe i lśniące.

3) Nawrócenie

Zawsze dokonuje się w dialogu z Panem i pogłębia naszą relację z Nim. To nie musi oznaczać przewrócenia życia do góry nogami. Może to być zmiana jednej decyzji.

4) Świadectwo

Rafał powiedział, że bez świadectwa, czyli osobistej historii życia, w której działa Chrystus, wspólnota nie będzie wzrastać. Dlatego też podzielił się z nami świadectwem o zerwaniu z uzależnieniem od gier komputerowych. Zaczynało się niewinnie, jako ucieczka od problemów, i niepostrzeżenie przeradzało w prawdziwe zniewolenie. Pojęcia takie jak: trans, wagary, zagłuszanie sumienia, odgrodzenie od świata, depresja, myśli samobójcze, upadek na dno – uświadamiają nam wyjątkowo dobitnie, jak poważny był to stan. Na szczęście Rafał zaczął szukać wyjścia i po obozie „Władek” zdecydował: „Chcę zmienić swoje życie!”. Chodził na spotkania wspólnoty i walczył z uzależnieniem. Nie było to łatwe. Nie wystarczy po prostu ograniczać czas grania. Trzeba umieć sobie wybaczyć, odnaleźć powołanie. Walka zakończyła się dopiero na ostatniej pielgrzymce, podczas modlitwy wstawienniczej. Dzięki niej Rafał nie wrócił już do gier komputerowych. Najbardziej uderzające były słowa kapłana, który modlił się nad nim: „Boże, przypomnij mu, że został stworzony do czego innego”. Chwała Panu!


30.08.2013 r.

W ten przedostatni dzień sierpnia spotkaliśmy się znowu, by jako wspólnota modlić się razem i uwielbiać Boga. Spotkanie prowadziła Ewelina Polit, a Słowo mówiłam ja (czyli Ola Cieślik). Ponieważ dawno mnie nie było na wspólnocie, chciałam trochę opowiedzieć, co robiłam przez cały ten wakacyjny czas, oraz podzielić się kilkoma przemyśleniami i pomysłami. Słowo podzieliłam na dwie części, adekwatnie do nazwy naszej wspólnoty modlitewno-ewangelizacyjnej. O modlitwie Z tygodnia spędzonego w Taizé najbardziej zapamiętałam Ewangelię o uczniach z Emaus. Jeden z braci pomógł mi na nowo odczytać ich słowa: „ Czy serce w nas nie pałało, gdy szedł z nami i Pisma nam wyjaśniał?” Zrozumiałam, że kiedy Pan mówi, twoje serce pała – płonie w tobie Jego ogień! Dlatego wszystkie momenty, w których nasze serce pała, cała nasza żarliwość i pomysłowość, wszystko, co kochamy robić, marzenia i cele, do których nasze serce się wyrywa – to Jego dzieło. Pan wtedy idzie z nami. I wyjaśnia. Później odwiedziłam moją chrzestną, która jest niestandardową zakonnicą – ma własne mieszkanie i nie nosi habitu. Rzadko dołączałam do niej, kiedy się modliła albo pracowała w parafii. Ja w tym czasie spisywałam „mądre myśli”, robiłam zdjęcia, leniuchowałam… a potem miałam wyrzuty sumienia. A wtedy ona powiedziała: „Modlitwa to nie czynność, to postawa życiowa. Więc jeśli tylko chcesz, całe twoje życie może być modlitwą. Jeśli tylko będzie to dialog z Bogiem.” O ewangelizacji Przykład wspólnoty ekumenicznej z Taizé, która gości wszystkich, wręcz otwiera drzwi na oścież, by każdy mógł zaczerpnąć z ich źródła, nasunął mi kilka pytań. Czy my, jako wspólnota, nie zamykamy się na innych? Czy nie „kisimy się we własnym sosie”? Co wspólnie robimy dla parafii, dla naszego miasta? Czy mamy jakieś dobre zwyczaje albo inicjatywy, dzięki którym zżywamy się ze sobą, a jednocześnie udowadniamy, że Duch Święty nadal działa w Kościele? Ewangelizacja nie jest prosta. Potrzeba dużo odwagi, by świadczyć swoim życiem o Chrystusie. A na czym polega ta odwaga? Trzeba uwierzyć, że ja, właśnie ja mam coś do zaoferowania światu, coś, czego nikt inny nie ma, i że właśnie to może kogoś uleczyć, przemienić czy zbawić.