Spotkanie marcowe

7.03.2014 r.

Msza Święta z Odnową w Duchu Świętym – I piątek miesiąca.

14.03.2014 r.
     Tym razem nasze spotkanie miało bardziej przyziemny charakter niż zwykle, było za to pouczające w kwestii, która dotyczy obecnie każdego z nas, a której na imię Internet. Jakie są zagrożenia i jak można się przed nimi bronić? Co jest dozwolone przez prawo, a co już nie? Prezentację o tym wszystkim przygotował dla nas Michał Łuszczek.
Link do prezentacji:
Prezentacja

21.03.2014r

Wracamy do słuchania bajek… I to nie byle jakich, bo biblijnych. Skąd taka odmiana? Przygotowany na dziś fragment Księgi Sędziów okazał się dość nietypowy, co jednak nie przeszkodziło Ewelinie Polit w rozczytaniu go i zwróceniu nam uwagi na jego wielowymiarowość.
Sytuujemy się w czasie i przestrzeni: XII-XI wiek przed naszą erą, miasto Sychem, Samaria. Izrael po śmierci Gedeona popada w bałwochwalstwo i nie okazuje życzliwości jego rodowi, mimo wszystkich dobrodziejstw, jakie im wyświadczył. Pojawia się Abimelek, syn Gedeona, który najpierw przebiegle przekonuje możnych Sychem, by wybrali jednego wodza (Abimeleka, rzecz jasna), zamiast mieć ich siedemdziesięciu (bo tylu synów miał Jerubbaal), a kiedy tylko zdobywa władzę, morduje prawie wszystkich swoich braci. Jedynie najmłodszemu – Jotamowi – udaje się ukryć. Mieszkańcy Sychem, chociaż z pewnością wiedzą o tym incydencie, ogłaszają bratobójcę swoim królem. Abimelek nie cieszy się jednak długim, spokojnym życiem. Sprawuje władzę jedynie trzy lata, potem następuje seria buntów, walk i rzezi, Sychem zostaje zniszczone, mieszkańcy wymordowani lub spaleni, a sam Abimelek zabity kamieniem do mielenia ziarna, zrzuconym na jego głowę przez kobietę (dobił go na jego prośbę własny giermek).
Tak kończy się historia Abimeleka. To jednak nie oznacza końca naszych rozważań – Ewelinka słusznie zwróciła uwagę na bogaty w symbolikę fragment o Jotamie i jego bajce. Cofamy się do momentu bratobójstwa: cudem ocalały Jotam wychodzi z ukrycia i opowiada mieszkańcom Sychem znaczącą bajkę (Sdz 9,7-15). Otóż drzewa chciały wybrać spośród siebie króla. Po kolei proponowały ten zaszczytny urząd oliwce, figowcowi, krzewowi winnemu oraz ostowi. Trzy pierwsze drzewa odmawiają, nie chcą rezygnować z dotychczasowych funkcji, nie pragną wywyższenia. Każde z nich ma pewną symbolikę: oliwka – spokój, mądrość, służba, drzewo figowe – dobroć, słodycz, Boże wstawiennictwo, krzew winny – rozweselanie, rozrywki. Na koniec drzewa zadają pytanie ostowi (czy też: krzewowi cierniowemu), a on odpowiada: „Jeśli naprawdę chcecie mnie namaścić na króla, chodźcie i odpoczywajcie w moim cieniu! A jeśli nie, niech ogień wyjdzie z krzewu cierniowego i spali cedry libańskie”. Krzew cierniowy ma tutaj cały szereg możliwych znaczeń. Dla Jotama była to po prostu osoba Abimeleka – chciał przekazać możnowładcom, że z możliwych kandydatów wybrali najbardziej przewrotnego. Dla nas krzew cierniowy może symbolizować:
1. Osobę, która nie nadaje się do sprawowania władzy – krzew cierniowy oferuje to, co ma („odpoczywajcie w moim cieniu”), ale nie trzeba być botanikiem, by zauważyć, że taki cierń zbyt wiele cienia nie daje, zatem jego oferta jest marna w porównaniu z resztą drzew. Wybierają go z powodu odmowy bardziej odpowiednich kandydatów, lecz z góry wiadomo, że skończy się to źle, ponieważ oset na wstępie wypowiada groźbę.
A czy ty czasem nie zachowujesz się jak oliwka, figowiec i winny krzew? Czy nie boisz się wzięcia odpowiedzialności, wystawienia na widok publiczny, ryzyka? Czy powstrzymujesz „oset” od wzięcia spraw w swoje ręce?
2. Chrystusa. My, chrześcijanie wybraliśmy króla w koronie cierniowej, splecionej właśnie z krzewu cierniowego. I ten Król mówi: chodźcie, odpoczywajcie w moim cieniu, ale pamiętajcie – to zawsze będzie cień krzyża, cień człowieka w cierniowej koronie i z trzciną w ręku.
3. Każdego z nas. Jeśli nie wrócimy do jedności z Bogiem, owoce mogą być naprawdę tragiczne – nie oliwki ani figi, ale ogień, który zabija. Jeżeli czujesz, że to ty jesteś krzewem cierniowym, który rani innych – Chrystus wzywa cię do Siebie, On ma moc przemieniania serc.
Spotkanie prowadził Bernard, zakończyliśmy je Koronką do Miłosierdzia Bożego. Serdecznie dziękujemy gościom i nowym osobom za obecność i wkład własny!


28.03.2014 r.

W dniach 28-30 marca odbyły się wspólnotowe rekolekcje na pustelni, w związku z czym nie było piątkowego spotkania. Odpowiadając na zachętę papieża Franciszka do adoracji Najświętszego Sakramentu przez całą dobę (piątek 17.00 – sobota 17.00), podjęliśmy wyzwanie, żeby „bardziej być niż działać”, jak mówił ksiądz Stanisław. Miejmy nadzieję, że ten czas – „24 godziny dla Pana” – faktycznie był bardziej stacją niż akcją, a także, iż przez ciszę, pracę i modlitwę zbliżyliśmy się do Boga oraz do siebie nawzajem.

Fragment adhortacji apostolskiej „Evangelii gaudium” papieża Franciszka na temat ewangelizacji, który poruszaliśmy podczas rekolekcji:

Wsłuchując się w Ducha, pomagającego nam rozpoznawać wspólnotowo znaki czasów, od 7 do 28 października 2012 r. miało miejsce XIII Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów na temat Nowa ewangelizacja dla przekazu wiary chrześcijańskiej. Przypomniano tam, że nowa ewangelizacja wzywa wszystkich i urzeczywistnia się zasadniczo w trzech obszarach[10]. W pierwszym rzędzie wymieńmy obszar duszpasterstwa zwyczajnego, «które powinno być w większym stopniu ożywiane ogniem Ducha, aby rozpaliło serca wierzących, którzy regularnie uczestniczą w życiu wspólnoty i gromadzą się w dniu Pańskim, by karmić się Słowem Bożym i Chlebem życia wiecznego»[11]. Do tego obszaru należy także zaliczyć wiernych, którzy zachowują żywą i szczerą wiarę katolicką, dając jej wyraz na różny sposób, chociaż nie uczestniczą często w kulcie. Duszpasterstwo to ukierunkowane jest na rozwój wierzących, tak by coraz lepiej całym swoim życiem odpowiadali na miłość Bożą.
Na drugim miejscu wspomnijmy o środowisku «osób ochrzczonych, które jednakże nie żyją zgodnie z wymogami chrztu św.»[12], nie przynależą całym sercem do Kościoła, nie doświadczają już pociechy płynącej z wiary. Kościół jako zawsze troskliwa matka stara się, aby przeżyli oni nawrócenie, które przywróciłoby im radość wiary oraz pragnienie zaangażowania się w Ewangelię.
W końcu zauważmy, że ewangelizacja jest istotnie związana z głoszeniem Ewangelii tym, którzy nie znają Jezusa Chrystusa lub zawsze Go odrzucali. Wielu z nich, ogarniętych tęsknotą za obliczem Boga, szuka Go w skrytości, również w krajach o starej tradycji chrześcijańskiej. Wszyscy mają prawo przyjąć Ewangelię. Chrześcijanie mają obowiązek głoszenia jej, nie wykluczając nikogo, nie jak ktoś, kto narzuca nowy obowiązek, ale jak ktoś, kto dzieli się radością, ukazuje piękną perspektywę, wydaje upragnioną ucztę. Kościół nie rośnie przez prozelityzm, ale «przez przyciąganie»[13]