Spotkanie październikowe

 

3.10.2014 r.

Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze pokutnym i w popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do otchłani zejdziesz! Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał. (Łk 10,13-16)

Dziś, z uwagi na to, że dość późno dowiedzieliśmy się o odwołaniu Mszy Świętej wspólnotowej i nie było czasu przygotować normalnego spotkania, postanowiliśmy przeanalizować przeznaczony na dziś fragment Ewangelii. Po przeczytaniu rozważań ten temat rozwinęła się dyskusja.

Doszliśmy do wniosku, że zganione przez Jezusa miasta: Korozain, Betsaida i Kafarnaum mogą być symbolem ludzi, którzy są blisko Jezusa, ale często puszczają mimo uszu Jego wezwania do nawrócenia. Dlaczego? Otóż te trzy miejscowości są szczególnie lubianymi i odwiedzanymi przez Chrystusa. W synagodze Korozain nauczał, w Betsaidzie uzdrowił niewidomego, jest to także miejsce narodzin Andrzeja, Piotra, Filipa, Jana i Jakuba Większego, którzy później zamieszkali w Kafarnaum. To ostatnie było
świadkiem uzdrowienia teściowej Piotra i sługi rzymskiego setnika oraz powołania celnika Mateusza. Jezus przez jakiś czas mieszkał w Kafarnaum i nauczał tam w synagodze. A jednak, mimo wszystkich znaków, tak niewielu uwierzyło w mesjaństwo Jezusa.

Słowa Pana nie mają na celu potępienia miast, lecz wyrwanie ich z obojętności i bezmyślności. Nas chrześcijan też trzeba nieraz wyrywać z przekonania o własnej wyższości nad niewierzącymi, z bezrefleksyjnego przechodzenia obok cudu Eucharystii i wielu innych znaków Obecności Bożej, które nie skłaniają nas do poprawy naszego życia. Zauważyliśmy, że bardzo często wiara nowo nawróconych jest większa od naszej. Przychodzą na myśl słowa: Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie (Łk 12,48). Jezus z pewnością jest miłosierny, ale niech to nie zwalnia nas z odpowiedzialności za naszą wiarę.


10.10.2014 r.

Koniec wakacyjnej przerwy i luźnych tematów, wracamy do naszych starotestamentalnych bohaterów. Dziś Słowo na temat Rut mówiła Ola, a spotkanie prowadziła Daria.

Przed wakacjami zakończyliśmy naszą przygodę z Księgą Sędziów. Otniel, Tola, Jair, Barak, Debora, Jefte, Gedeon, Jotam i Samson przestali być nam obcy. Teraz, pozostając w tej samej epoce, czyli około XI wieku p.n.e., przestajemy się chwilowo zajmować przywódcami narodu, a pochylamy nad historią zwykłych ludzi.
Księga Rut to księga głównie o kobietach. W pierwszym rozdziale zostają nam przedstawione: Noemi, wdowa po Elimeleku, oraz jej dwie synowe: Orpa i Rut, które też niedawno straciły mężów. Noemi jest Żydówką, dwie pozostałe to Moabitki, wszystkie zamieszkałe w ziemi Moabu. Noemi po śmierci męża postanawia wrócić do swojej ojczyzny i namawia synowe do powrotu do własnych domów rodzinnych. Ostatecznie Orpa żegna się z teściową i odchodzi, Rut natomiast okazuje niezwykłe przywiązanie do Noemi, wyrażając je w pięknej deklaracji:
gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę,
gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam,
twój naród będzie moim narodem,
a twój Bóg będzie moim Bogiem.

Razem udają się do Betlejem (Domu Chleba), skąd pochodził Elimelek, mając nadzieję, że tam uda im się uniknąć kompletnej nędzy, gdyż usłyszały, że Pan nawiedził swój lud, dając mu chleb.

Rut może być dla nas przykładem wytrwania przy swoich wartościach, swoich bliskich, w końcu przy Bogu (imię Noemi oznacza moja słodycz, więc można by przyjąć, że dla wierzących będzie to określeniem Boga).
Istotne jest także, iż Rut pojawia się na kartach Nowego Testamentu i to nie byle gdzie, bo na samym początku! Jest jedną z czterech kobiet wymienianych przez św. Mateusza w rodowodzie Jezusa, obok Tamar, Rachab i Batszeby. Warto uświadomić sobie niezwykłość tego faktu. Po pierwsze, rodowody żydowskie szły zwykle po linii ojciec-syn. Po drugie, były swego rodzaju wizytówką każdego Izraelity. Dlaczego więc św. Mateusz na samym wstępie wpisuje w akta Jezusa kobietę
udającą nierządnicę (Tamar), prostytutkę z wrogiego narodu (Rachab) i kobietę, przez którą zgrzeszył Dawid, wysyłając niewinnego człowieka na śmierć (Batszeba)? A do tego Rut Moabitkę, cudzoziemkę? Może po to, by pokazać, że takie etykietki są krzywdzące, bo de facto żadna z nich nie była negatywną postacią. Może po to, by utożsamić się z wszystkimi, których rodziny nie należą do wzorowych, czyli do znakomitej większości z nas. A może, by uświadomić nam kolejny raz, że stał się do nas podobny
we wszystkim oprócz grzechu, i że nie ma takiej przeciwności, której On nie jest wstanie zwyciężyć.


17.10.2014 r.

Dzisiejsze spotkanie poświęciliśmy w dużej mierze na uwielbienie, które poprowadził Filip. Poprzedziliśmy je spontaniczną modlitwą i krótką konferencją Karola, inspirowaną drugim rozdziałem Księgi Rut.

Karol zaczął od dwóch sytuacji życiowych: szkoły i pracy, które rodzą trudne pytania o sens wysiłku. Czy warto poświęcać tyle czasu na naukę? Czy w pracy warto dawać z siebie jak najwięcej, mimo że perspektyw nie widać? Jakie efekty przynoszą nasze starania?

Dzisiaj w biblijnym kadrze widzimy Rut, która postanawia zbierać kłosy na cudzych polach. Czasy są ciężkie – bezkrólewie, niedostatek, ciągła niepewność o jutro. W Betlejem, Domu Chleba, tego właśnie chleba brakuje. Dla samotnych kobiet jest to podwójnie trudna sytuacja. Rut bierze się do najgorszej pracy – zbierania ziaren między snopami – jedynej, jaką może wykonywać, bo przecież jest cudzoziemką. Pewnie też zastanawia się, czy to ma jakikolwiek sens, ale uparcie trwa w swoim postanowieniu.

Wytrwałą, zapracowaną kobietę dostrzega Booz, właściciel pola, który przychodzi przywitać swoich pracowników i im błogosławić. To sprawiedliwy człowiek, którego siłą – jak wskazuje jego imię – jest Bóg, przestrzeganie Jego prawa. Rut dostaje pochwałę za swoją pracowitość, Booz obdarza ją życzliwością, każe sługom, by nie robili jej przykrości, a w czasie posiłku daje jej chleb i prażone ziarna, których część Rut zatrzymuje, by podzielić się z teściową.

Według Karola fragment ten opowiada o postawach pracodawcy i pracownika. Jak pokazuje historia, warto być uczciwym, pracowitym i angażować się w różne zadania w zgodzie z własnym sumieniem. Nie zawsze musi być tak, że zostaniemy za coś pochwaleni czy docenieni, ale Bóg może użyć naszej pracy do swoich celów i kiedyś za nią nagrodzić. Szczególnie istotne jest to na wspólnocie, gdzie wysiłek każdego członka wspólnoty buduje wspólne dobro.


24.10.2014 r.

Przygotowania do Światowych Dni Młodzieży ruszają i w naszej parafii – dziś o 19.00 w bazylice rozpoczęła się Msza Święta dla wszystkich wspólnot z dekanatu z konferencją i uwielbieniem. Organizatorzy zapraszają nas do czynnego włączania się w ten cykl Eucharystii – jest to także dawanie świadectwa o naszej wspólnocie.


31.10.2014 r.
Dwa debiuty – w prowadzeniu spotkania i komentowaniu Słowa. Doceniamy inicjatywę i przygotowanie Ali B. oraz Karola Ch.!

W tym odcinku (Rt 3) nasza bohaterka dostaje polecenie od swojej teściowej, by pójść w nocy do Booza, który będzie spał na klepisku, i położyć się u jego stóp. Mimo że takie zachowanie wykracza poza kulturowe konwenanse, Rut wypełnia wolę Noemi. Booz budząc się w nocy odkrywa obok siebie młodą kobietę, która prosi go, by rozciągnął nad nią swój płaszcz. Karol wytłumaczył nam, że w języku biblijnym sformułowanie takie jest jednoznaczne z prośbą o ożenienie się z nią. Booz po raz kolejny okazuje się sprawiedliwym człowiekiem: pochwala Rut za nieszukanie innych mężczyzn, obiecuje, że ożeni się z nią, jeśli bliższy krewny nie będzie chciał jej wykupić i wysyła do domu jeszcze przed świtem z sześcioma miarami jęczmienia. Usłyszawszy o tym wszystkim, Noemi zapewnia Rut: «Bądź spokojna, moja córko, aż dowiesz się, jak potoczą się rzeczy, gdyż nie spocznie ten człowiek, dopóki nie zakończy dzisiaj tej sprawy».

Z której strony nie podejść do tej opowieści, widać, że Rut kieruje się w życiu miłością do innych – do teściowej (posłuszeństwo), do Booza (nazywa się jego służebnicą) i do zmarłego męża (chce wyjść za Booza, bo wtedy zgodnie z prawem lewiratu ich dzieci będą uchodziły za dzieci pierwszego męża). Czy my staramy się rozwijać w sobie tak bezinteresowną miłość?

Warto też zwrócić uwagę na niezwykłą cechę drugoplanowej bohaterki, Noemi: umiejętność patrzenia na potrzeby innych z rozsądkiem. Kiedy próbujemy komuś pomóc, powinniśmy się najpierw zastanowić, w jaki sposób zrobić to najlepiej.

Znaleźliśmy aż cztery odwołania do Nowego Testamentu:
1. Rut –> Maryja – posłuszeństwo wobec Noemi – posłuszeństwo wobec Boga
2. Rut: «Wszystko, co mi powiedziałaś, wykonam» –> Maryja w Kanie Galilejskiej: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”, wykonanie poleceń Jezusa przez sługi
3. Booz –> Józef, sprawiedliwy człowiek
4. Stopy – Rut kładzie się u stóp Booza, w Nowym Testamencie jawnogrzesznica całuje i namaszcza olejkiem stopy Jezusa –> symbol osobistej, intymnej więzi.