Spotkanie styczniowe


2.01.2015 r.
Msza Święta


9.01.2015 r.
W ten niewiarygodnie ulewny wieczór przyszło nas zadziwiająco dużo. Zaczęliśmy z pewnym poślizgiem, ale w końcu… mamy czas! Spotkanie prowadziła Ola, a Słowo w zasadzie było dziełem wspólnym, ponieważ wywiązała się ciekawa dyskusja. A potem było energiczne uwielbienie i jak zwykle – dziesiątka różańca.
Kilka myśli ze Słowa:

 

  • Porównanie mędrców i faryzeuszy (zob. Mt 2, 1-12) – wszyscy szukali Mesjasza, jednak ich postawy są zupełnie różne: jedni w pokorze szukają, pytają, rozglądają się wokół siebie; drudzy mają niejako „klapki na oczach”, są tylko obserwatorami, którzy wiele wiedzą, ale to nie popycha ich do konkretnych działań.

 

 

  • Nie bądź jak faryzeusz, który biernie przygląda się prawdziwie szukającym Boga – wyjdź ze skorupki swojego strachu i perfekcjonizmu, zrób coś dobrego dla siebie i dla innych!

 

 

  • Czytaj Pismo Święte – czy to biorąc udział w różnych akcjach, czy to sam; czytaj wszystko za koleją albo wybieraj do analizy najbardziej znaczące fragmenty; patrz całościowo na daną historię albo medytuj nad pojedynczym słowem. Każdy musi znaleźć swoją metodę. Ostatecznie, nieważne jak – ważne, żeby czytać!

 

 

  • z Apokalipsy św. Jana: „Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust. Ty bowiem mówisz: „Jestem bogaty” i „wzbogaciłem się”, i „niczego mi nie potrzeba”, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny, i ślepy, i nagi. Radzę ci nabyć u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się przyodział, i by nie ujawniła się haniebna twa nagość, oraz balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział. Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się! Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną.”

 


16.01.2015 r.
Dziś było o podróżach – w ramach Słowa Karol Chmiel opowiedział nam o swoich wakacjach – i nawet wyświetlił dwa filmiki, kiedy już znaleźliśmy projektor Świadectwo to dotyczyło wyprawy rowerowej w intencji pokoju „W Nieznane 2014”, organizowanej przez NINIWĘ, czyli Oblackie Duszpasterstwo Młodzieżowe. Coroczne wyprawy NINIWY Team są dobrze udokumentowane: wydają książki i relacjonują wydarzenia na swojej stronie internetowej. Zapraszamy do poczytania chociażby statystyk:
http://niniwateam.pl/tu-bylismy/wyprawa-2014-2/statystyki/

Chociaż nasz prowadzący Dawid N. nie rozwlekał spotkania, to i tak zakończyło się ono dosyć późno – mamy nadzieję, że nikt nie ma nam tego za złe.


23.01.2015 r.
Wznawiamy nasze intrygujące analizy Starego Testamentu – dziś na tapecie Pierwsza Księga Samuela i jej bohaterowie: Anna, Elkana i Peninna. (Nawiasem mówiąc, jedna z tych postaci jest mężczyzną, zgadnijcie, która?)
Ale żarty na bok. Dzisiejsze spotkanie prowadził Michał Ł., który przypomniał nam o istnieniu magnetofonu i o możliwości modlenia się na różne sposoby. Z kolei Bernardowi, który wprowadzał nas w historię biblijną, udało się wywołać ciekawe echo Słowa. Trochę konkretów? Proszę bardzo:
Bernard podzielił wybrany fragment na cztery części, więc trzymajmy się tego schematu:

 

  • 1 Sm 1, 1-3
    Wprowadzenie: w Ramataim żyje człowiek imieniem Elkana, który ma dwie żony: płodną Peninnę i bezpłodną Annę. Dowiadujemy się, że Elkana jest pobożny, gdyż corocznie udaje się do miasta Szilo (daleko od Ramataim), by złożyć ofiarę Panu. Trzeba mieć dobry powód, żeby w tamtych czasach wybierać się w długą, uciążliwą i kosztowną podróż – najwidoczniej Elkana go miał.

 

 

  • 1 Sm 1, 4-8
    Peninna przez wiele lat dokucza Annie z powodu jej bezpłodności, do tego stopnia, że któregoś roku Anna, znerwicowana, przestaje jeść i ciągle płacze. Elkana kocha Annę i próbuje ją pocieszyć, jednak nie odnosi to większego skutku.

 

 

  • 1 Sm 1, 9-18
    Anna wychodzi z uczty i idzie do świątyni modlić się o dziecko. Obiecuje Bogu, że jeśli da jej syna, to ona ofiaruje go Panu jako nazirejczyka. Kapłan Heli dostrzega, że w przeciwieństwie do zwyczaju żydowskiego, Anna modli się po cichu, poruszając tylko wargami, toteż strofuje ją, sądząc, że jest pijana. Gdy jednak dowiaduje się prawdy, błogosławi kobiecie, co bardzo podnosi ją na duchu.

 

 

  • 1 Sm 1, 19-23
    Anna zachodzi w ciążę i od razu zdaje sobie sprawę, że to cud, który Pan uczynił w odpowiedzi na jej modlitwę. Narodzonego syna nazywa imieniem Samuel, czyli „Bóg wysłuchał” i oświadcza mężowi, że zamierza poświęcić dziecko Panu. Elkana odnosi się do tego faktu dość obojętnie: „Czyń, co ci się wydaje słuszne”. W ówczesnym, patriarchalnym społeczeństwie miał prawo anulować ślub swojej żony i zatrzymać syna. Mógł też, jako pobożny człowiek, ucieszyć się z tego, że jego syn zostanie kapłanem Najwyższego. Nie zrobił jednak ani tego, ani tego, zachowując pewną letniość, pozwalając na wszystko.

 

Podsumowanie
Elkana – okazuje się zwyczajnym człowiekiem, dość pobożnym, ale niezbyt żarliwym, unikającym podejmowania decyzji (nie zakazuje Peninnie dręczenia Anny, nie odnosi się jednoznacznie do faktu, że jego syn ma zostać nazirejczykiem).
Peninna – kobieta, o której niewiele wiemy, jednak „przymnażanie smutku” bezdzietnej Annie stawia ją raczej po stronie negatywnie obojętnej.
Anna – pozytywna postać, która żarliwie, gorąco modli się do Pana i zostaje wysłuchana. Bardzo ważna jest w niej postawa prośby i dziękczynienia. Padło pytanie, dlaczego Anna nie ofiarowała samej siebie (kobiety też mogły być nazirejkami), tylko swojego jeszcze nienarodzonego syna? Doszliśmy do wniosku, że jeżeli dostaniemy od Boga jakiś dar, chcemy się odwdzięczyć czymś dla nas cennym – to naturalne. Tak samo było w przypadku cudownych narodzin Samsona i Jana Chrzciciela. Co więcej, trudniej jest ofiarować własne dziecko niż samego siebie – zwykle łatwiej przychodzi nam dysponować samym sobą, niż ludźmi, których bardzo kochamy. Dlatego ofiara Boga była tak ogromna – On „tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał”. Jest to również postawa zaufania Bogu – tak jak Abraham „dostał” Izaaka i miał go potem Bogu „oddać”, tak samo Anna zdecydowała się oddać Samuela. Chodzi o to, by nie przywiązywać się niewolniczo do Bożych darów, ale umieć je w każdej chwili Bogu zwrócić.

Na koniec padła propozycja, aby modlić się przez ten tydzień w intencji małżeństw bezdzietnych, które bardzo pragną mieć potomstwo, żeby zaufały mądrości Boga, a nie uciekały się do sztucznych metod zapłodnienia.


30.01.2015 r.

Była prezentacja, filmik, karpatka i herbatka czyli Kolowi zebrało się na wspominki. Pomodliliśmy się, dokonaliśmy mini-podsumowania AD 2014, opowiedzieliśmy gościom o naszej wspólnocie i – jak zwykle mieliśmy dobry czas. 🙂